NIE dla feminatywów

 


29 stycznia w opinii o mojej pracy na UW przeczytałam, że PRACOWNICA… Rozumiem, że pisana jeszcze w 2025 opinia wyprzedziła zaprezentowany w styczniu tego roku przez kierownictwo resortu nauki „pakiet antydyskryminacyjny”, w którym m.in. narzuca się stosowanie feminatywów i używanie niedyskryminującego języka we wszystkich dokumentach, w tym w treści ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. (23-01-2026 https://forumakademickie.pl/kierownictwo-resortu-nauki-zaprezentowalo-pakiet-antydyskryminacyjny/)

Należę do pokolenia kobiet, które walczyło, aby płeć nie miała w pracy znaczenia. Tak jak w świecie anglosaskim, gdzie zmienia się chairman na chairperson, stewardess na flight attendant.

O dziwo -  w Polsce mamy silny ruch zupełnie w drugą stronę. Szczerze nie cierpię tej mody z 3 powodów:

  1. Nie chcę osobnych kategoryzacji wedle płci  (segregacja płci ważna jest w sporcie, ale nie w pracy).
  2. Nie rozumiem, jak mądra młoda kobieta chce być nazywana adiuntką – gdy jej męski odpowiednik (strasznie to brzmi) jest adiunktem. Gdy ktoś chce mnie nazywać panią profesorką – to mówię, że zgadzam się na tę formę tylko wtedy, gdy do moich kolegów będą się zwracać „panie profesorku”.
  3. W dobie zalewu sygnałowego, który totalnie przeciąża nasze mózgi, dublowanie określeń zabiera energię, która powinna być zużyta na zupełnie co innego. Przykład – prowadziłam przez dwa lata zajęcia, które miały tytuł „Budowanie mentorskiej relacji promotorów z doktorantami”. Nagle zmieniono mi tytuł na potworek: „Budowanie mentorskiej relacji  promotorów i promotorek z doktorantami  i doktorantkami”. Nie wiem, komu ten pierwszy tytuł przeszkadzał, ale skoro tak dbamy o inkluzywność, to nie możemy zapominać o osobach niebinarnych, więc uprościłam tytuł na : „Budowanie mentorskiej relacji między osobami promującymi a osobami kandydującymi do uzyskania stopnia doktora”.

Ciekawa jestem, która z tych wersji tytułu  przecież IDENTYCZNYCH zajęć wzbudza największe zaufanie.  Byłam bardzo ciekawa, czy tylko ja mam taką awersję , więc w 2022 roku zapytaliśmy o to w sumie ponad 1000 osób w różnym wieku. Dane przedstawione na rysunku  na początku postu pochodzą z rozprawy doktorskiej Magdy Simkowskiej-Gawron obronionej w czerwcu 2023.

Widzimy, że w mojej generacji (BB) w 2022 roku przeciwnych feminatywom było 63,9% kobiet i 56,9% mężczyzn. Jeżeli dodamy tych, którzy ani nie popierają ani nie są przeciw ( odpowiedzi Don’t Know na rysunku) to widzimy, że w mojej generacji ZA jest tylko 19,4% kobiet i 22,4% mężczyzn.   W badanej próbie respondenci należący do generacji BB, X i Y (N=616) zostali wylosowani z panelu pracowników województwa mazowieckiego z wykształceniem co najmniej średnim, respondenci należący do generacji Z (N=486) byli studentami WZ UW. Większość naszych studentów łączy studia z pracą zawodową, ale niewątpliwie nie mają jeszcze wielu doświadczeń. Wyraźnie widać, że to kobiety z generacji Z są promotorem( powinnam pewnie napisać promotorkami)  zmian językowych. Myślę, że nie rozumieją długofalowych konsekwencji, ale  wydaje mi się, że tego procesu komplikowania formami gramatycznymi naszego i tak trudnego języka zatrzymać się nie da.

Reformatorski drenaż energii polskiej nauki

  Profesorska wizyta studyjna Agnieszki Kacprzak i Przemka Hensla w Ann Arbor (właśnie dostałam od nich zdjęcia) na zaproszenie prof. Gonzal...