O doniosłości efektów pracy naukowej profesora Roberta Zajonca można przeczytać w naszym artykule opublikowanym w kwartalniku Uniwersytet Warszawski
Przeczytaj: Przewrót kopernikański Roberta Zajonca
3 grudnia 2008 odszedł od nas wielki uczony i niezwykły człowiek
O tym, jak wielkim był uczonym ten, który uczył
Amerykanów wymowy swojego nazwiska mówiąc, że rymuje się z „science” ( nauka)
mogłam przekonać się nie tylko czytając literaturę przedmiotu ale w czasie
osobistych kontaktów.
W 1994 po 44 latach pobytu w Ann Arbor przeniósł się na
Uniwersytet Stanforda. Jego odejście wzbudziło wielki żal w Ann Arbor, gdzie
nadal jest uważany za twórcę nie tylko potęgi ale i magii ISR. W chwili, gdy
piszę te słowa, trwają przygotowania do symbolicznego pogrzebu w Michigan
(B.Zajonc memorial service). Dziewięć lat wcześniej zorganizowano tam
specjalną konferencję (Festschrift) ku
jego czci, ma której Jego byli studenci i współpracownicy[1]
usiłowali dociec, co napędza tego wybitnego uczonego. Opowiadali o swoich
badaniach zainspirowanych kontaktem z Bobem, ale także - a może przede
wszystkim - o specyfice Jego osobowości.
Podkreślano, że Bob był minimalistą – w najlepszym tego
słowa znaczeniu - Jego prace słyną z elegancji metod badawczych i
klarowności wyjaśnień skomplikowanych fenomenów. Na tej konferencji wybitna
badaczka kulturowych uwarunkowań osobowości a prywatnie jego druga – dużo od
niego młodsza - żona prof. Hazel Markus upatrywała źródeł elegancji
prac Boba w Jego dobrym przygotowaniu matematycznym wyniesionym z
przedwojennego polskiego liceum. Jego prace charakteryzowało zawsze
poszukiwanie regularności i uniwersaliów, cenił jasność i prostotę.
Był „minimalistą” w każdym calu – nie
tracił czasu na „bezpłodną” komunikację. Jego mejle były co
najwyżej paro zdaniowe . Kiedy nie miał nic interesującego do
powiedzenia, po prostu nie odpowiadał. Był surowy w osądach innych. Parę
razy słyszałam, jak mówił o kimś uznanym, że ma on/a „mały
umysł ” ( s/he has a small mind). Ta jego „własność” została
wykorzystana przez Marka Baldwina, który w eksperymencie pokazał,
że ekspozycja zdjęcia Zajonca powoduje spadek ocen własnych prac u
doktorantów psychologii. Profesor był surowy, a jednak
doktoranci uwielbiali Go. Wszyscy mówili, że drzwi Jego gabinetu były zawsze
dla nich otwarte. Zawsze chętnie słuchał ich, gdy mówili o swoich pomysłach
badawczych. Jego pierwszy doktorant – prof. Eugene Burnstein do dziś ze
wzruszeniem opowiada, jak Bob spędził parę dni w piwnicznym laboratorium
pomagając mu zbudować sprzęt do eksperymentu.
Pracę naukową Zajonca charakteryzowało podejmowanie nowych,
niepopularnych tematów. Zaczynał badać interesujące Go zjawisko, publikował
inspirujące wyniki, a kiedy inni podążali za nim, On zmieniał obszar
zainteresowań. Jak wyliczyła Suzan Fiske, takie zmiany Jego
zainteresowań badawczych miały miejsce mniej więcej co 5 lat.
Wszyscy uczestnicy konferencji twierdzili jednomyślnie, że Zajonc wyznaczał
trendy w psychologii społecznej.
Na mnie wielkie wrażenie zrobiła na mnie końcowa
wypowiedź Jubilata, który stwierdził, że źródłem Jego naukowej energii
jest ….. irytacja. Powiedział, że nie może znieść głupoty .
Dobrym przykładem są badania facylitacji społecznej, w
których uzyskiwano sprzeczne wyniki. Raz obecność audytorium
podnosiła, a raz obniżała poziom wykonania. Profesor rozwiązał tę
sprzeczność wykazując eksperymentalnie, że otrzymywane różnice można wyjaśnić
stopniem trudności wykonywanej czynności. Irytowało Go wyjaśnienie odwołujące
się do lęku przed oceną obserwatorów, więc w kolejnym eksperymencie „osobami
badanymi” były karaluchy.
Inną cechą, która oprócz wybitnej inteligencji, budziła
podziw była Jego niesamowita zdolność koncentracji na wykonywanym zadaniu.
Miałam przyjemność pracować z wieloma wybitnymi psychologami, ale nikt nie
„wymuszał” takiego tempa w doprowadzaniu zadań do końca. Poprawki do wspólnego
artykułu o wpływie kolejności urodzeń opublikowanego w Journal of Personality and
Social Psychology powstały w rekordowym czasie. Profesor nie
pozwalał na ociąganie - rano przed wyjściem do pracy znajdowałam w
poczcie mejla z pytaniami wymagającymi wykonania dodatkowych analiz, a
już po południu dzwonił pytając, czemu jeszcze J nie odpowiedziałam na list.
Obserwowałam Jego styl zarządzania w czasach,
gdy był dyrektorem ISR – wszystko, co możliwe, starał się robić od razu, nie
zapisywał - tylko przerywał rozmowę i wydawał polecenie sekretarce. Miał dużą
łatwość w „wyrzucaniu do kosza” spraw nieistotnych – nie odkładał na później.
Rozmawiałam z Nim wiele godzin, ale nigdy nie mówił o
swoich przeżyciach wojennych. Trochę na ten temat wiedziałam od innych,
najwięcej dowiedziałam się z pośmiertnego artykułu w New York Timesie (
na początku wojny stracił w bombardowaniach cala rodzinę).
Kiedy 11 września 2001 z powodu odwołanych lotów
mój pobyt w Jego domu w Palo Alto znacznie się przedłużył i przez cały
dzień siedzieliśmy przed telewizorem, w którym powtarzano non stop nagrania
ataków na World Trade Center, to Bob był najbardziej „przerażony”. Ani ja, ani
Hazel nie przeżyłyśmy wojny, dla Boba to była powtórka września 1939.
Może to z powodu tych nieodreagowanych emocji wojennych
Profesor nie przyjeżdżał często do Polski jednocześnie ciesząc się, że Jego
najlepszy przyjaciel prof. Eugene Burnstein pracuje w Szkole Wyższej
Psychologii Społecznej Warszawie i uczy na Uniwersytecie Warszawskim. Jako
dyrektor ISR zawsze wspierał wyjazdy do Polski amerykańskich doktorantów.
Gdy pierwszy raz powiedziałam Hazel Markus, że najmłodsze
dziecko Boba mieszka w Warszawie i ……nazywa się Instytut Studiów
Społecznych Bob umniejszał swoją rolę w
powstaniu ISS podkreślając udział profesora Grzelaka – ówczesnego wiceministra
MEN. Ale dziennikarzowi APA po Festschrifcie w 1998 powiedział, że
utworzenie w Warszawie interdyscyplinarnego i stowarzyszonego z ISR instytutu
uważa za jedno ze swoich największych osiągnięć. Wierzył, że prace
naukowe powinny przekraczać sztuczne granice dyscyplin i krajów. Mam
nadzieję, że wkrótce Instytut Studiów Społecznych otrzyma imię tego
najwybitniejszego polskiego psychologa.
[1] Referaty na tej
konferencji wygłosili: Mark Baldwin, John Bargh, Jerome Bruner, John Cacioppo,
Susan Fiske, Nico Frijda, Janusz Grzelak, E. Tory Higgins, Hazel Markus, Sheila
Murphy, Claude Steele, Yaacov Trope, Grażyna Wieczorkowska.



