Spis treści

Ładuję spis treści...

2024-12-14

Jak nasze mózgi radzą sobie z przeciążeniem sygnałowym/sensorycznym/decyzyjnym

 

Rok 2024 był sfokusowany na współpracy z lekarzami nad konsekwencjami przeciążenia sygnałowego/sensorycznego/ decyzyjnego. Nasze mózgi znalazły się w nowym, bardzo wymagającym środowisku i z wielką ciekawością od lat obserwuję zachodzące zmiany.  Próbuję – jak to ja syntetyzować zachodzące zmiany – i sekcja ZMIENIONY ŚWIAT już jest gotowa do publikacji w następnej monografii.

Uczestniczyłam w tym roku w 3 medycznych konferencjach. Jestem pod wielkim wrażeniem zakresu tematów kongresu ZDROWIE POLAKÓW, który co roku (w 2024 po raz 6.) gromadzi setki ekspertów medycyny, ochrony zdrowia, nauki oraz przedstawicieli różnych środowisk dyskutujących o najpilniejszych problemach i najnowszych rozwiązaniach.  Digitalizacja i Asynchroniczność dają możliwość obejrzenia wykładów, dyskusji panelowych wielokrotnie w dogodnym dla nas czasie. Wielkie brawa dla organizatorów.

file:///C:/Users/gww14/Downloads/2024_Raport-KZP2024-lekki-1.pdf

Link do nagrania: https://www.youtube.com/watch?v=5ervqLIxGFU&t=17663s


2024-11-14

Philip Zimbardo (23 marca 1933 - 14 października 2024)


Pierwszy raz spotkałam na żywo profesora Zimbardo na konferencji w Rzymie w 1990 roku. Gdy pytano mnie potem, jaki jest – odpowiadałam: dokładnie taki jak jego podręcznik – bogato ilustrowany. Mnie, oprócz świetnego, medialnego wykładu profesora, zachwyciły wyniki badań eksperymentalnych, w których prezentował: osoby zorientowane na przyszłość lepiej niż inni radzą sobie w grze z komputerem, o ile komputer działa wedle określonych strategii. Kiedy komputer zaczynał grać w sposób losowy, osoby zorientowane na przyszłość wypadały znacznie gorzej niż inni. Podejrzewałam, że nie chodzi o orientację czasową, tylko o sposób traktowania celów. Rozmawialiśmy o tym w Rzymie; przysłał mi potem swój kwestionariusz, bym mogła sprawdzić związek orientacji czasowych z przedziałowym stylem działania. Siedem lat później spotkałam profesora Zimbardo już na Stanford, gdy po moim wykładzie o przedziałowości podszedł do mnie, pytając, czy spotkaliśmy się wcześniej. Było mi miło, że pamiętał moją twarz, choć nie pamiętał naszej rozmowy merytorycznej. Trzy lata później, w 2000 roku, pomyślałam, że chciałabym go zaprosić do Warszawy na Warsaw International Summer Education [WISE], którym kierowałam. Okazało się, że sprowadzenie go do Warszawy nie było wcale takie proste, ponieważ wiem, że pytał prof. Aronsona, czy warto do Polski przyjechać. Aronson, który uczył ze mną na WISE 2 lata wcześniej, dał mi bardzo dobre rekomendacje i w ten sposób prof. Zimbardo przyjechał po raz pierwszy do Polski razem z panią profesor Christiną Maslach (University of Berkeley, specjalizującą się w badaniu wypalenia zawodowego, a prywatnie jego żoną). Kolejny raz oboje prowadzili wykłady na Wydziale Zarządzania UW dziesięć lat później. W ramach WISE 2000 przeprowadzili razem kończące się egzaminem 15-godzinne zajęcia. Całe Audytorium Maximum było zapełnione. To był pierwszy raz prof. Zimbardo w Polsce, a potem przyjeżdżał już co roku. „Pokochał” Polskę, ponieważ w czasach przed YouTube'em zainteresowanie mediów psychologią było ogromne. Przy każdej jego wizycie ustawiały się kolejki dziennikarzy, w tym także telewizyjnych, chętnych do przeprowadzenia wywiadów. Mówił, że w Ameryce to słynny jest dr Phil McGraw ( udzielający porad) , a nie dr Phil Zimbardo. Prof. Zimbardo zawsze zależało na trafieniu do szerokiego grona odbiorców; uwielbiał podpisywać swoje książki i robić sobie zdjęcia z fanami. Parę z tych kolejnych wizyt organizowałam osobiście – do końca forwardował mi wszystkie maile od polskich fanów. Ostatni raz rozmawialiśmy w marcu 2024 roku z okazji jego 91. urodzin.

Za co cenię prof. Zimbardo?

  1. Prof. Zimbardo jest (czas teraźniejszy, bo jego nagrania przetrwają jego śmierć) fantastycznym popularyzatorem psychologii (media personality). Potrafił pociągnąć za sobą słuchaczy, a na koniec wykładu publiczność zawsze reagowała owacją na stojąco. Nawet jeśli przekazywane treści były studentom wcześniej znane, multimedialna organizacja wykładu sprawiała, że trafiały prosto do mózgów i serc słuchaczy. To naprawdę godna podziwu umiejętność.
  2. Bardzo cenię, że prof. Zimbardo był generalistą, a nie wąskim specjalistą. Jest mi to bardzo, bardzo bliskie. Uważam, że obiekt naszych badań – człowiek – jest jeden, i nie można go dzielić na wybrane aspekty, mówiąc, że interesują nas np. tylko potrzeby emocjonalne, a poziom inteligencji już nie.
  3. Ta szerokość zainteresowań przejawiała się nie tylko w pisaniu podręczników obejmujących całą psychologię, ale także w jego responsywności na problemy społeczne. Stał się sławny dzięki "eksperymentowi więziennemu” (nie było to badanie naukowe, ponieważ nie było żadnych pomiarów, ale dzięki losowemu podziałowi ochotników na strażników i więźniów ma dużą wartość egzemplifikacyjną). Film Cicha furia zrobił ogromne wrażenie i był często wykorzystywany przeze mnie na zajęciach. Zimbardo służył także jako ekspert w procesach żołnierzy amerykańskich, oskarżonych o bestialskie zachowania wobec więźniów, pokazując, jak silny jest wpływ sytuacji społecznej. Takim „więzieniem” jest także brak urlopu, brak możliwości opuszczenia jednostki czy relacji poza nią. W takich warunkach sytuacja, rola społeczna, jaką pełnimy, może zacząć dominować nad naszą osobowością. Oczywiście nie wszyscy strażnicy okazali się bestiami, ale ogólne przesunięcie zachowania jest tutaj dosyć oczywiste. Zimbardo nie ustawał w wysiłkach, aby przebić się z tym sygnałem do świadomości kulturowej. Inne obszary jego zainteresowań, jak Klinika Nieśmiałości, to próba pomocy ludziom cierpiącym z powodu nieśmiałości. Bardzo cenię książkę pod polskim tytułem Gdzie ci mężczyźni?, która stanowi odpowiedź na wyzwania, jakie przyniósł gwałtowny skok edukacyjny kobiet i związane z tym zagubienie wielu mężczyzn w nowych rolach i relacjach. Co robi Zimbardo? Zbiera i analizuje dane oraz pisze książkę skłaniającą do refleksji – bardzo ją polecam.

https://www.legacy.com/us/obituaries/legacyremembers/philip-zimbardo-obituary?id=56549140

2024-04-14

Barbara Czarniawska (2 grudnia 1948 -7 kwietnia 2024)

Ostatni raz spotkałyśmy się f2f w 2016 przy okazji organizacji wspólnej konferencji poświęconej OVERFLOW.  Do głowy mi nie przyszło, że to będzie nasze ostatnie spotkanie. Potem jeszcze rozmawiałyśmy wiele razy przy okazji wspólnej redakcji numeru EMJ , czy tekstu, który Basia pisała o fake newsach - ale twarzą w twarz nigdy więcej.  



Jerzy Kociatkiewicz i  Monika Kostera napisali tak:  

 

Siódmego kwietnia 2024 roku, w wieku lat 74, odeszła w Göteborgu Barbara Czarniawska,

 nasza mentorka, przyjaciółka i jedna z najważniejszych na świecie uczonych zajmujących się naukami o organizacji i zarządzania.

 Prof. Barbara Czarniawska pozostawiła po sobie bardzo bogaty dorobek ponad 120 artykułów naukowych, wielu opublikowanych w najbardziej prestiżowych pismach, i ponad 50 książek.

 

Pisała po polsku, angielsku, szwedzku i włosku.

 

Wypromowała 40 doktorantek i doktorantów, a sama uzyskała doktoraty honoris causa na 6 uczelniach w czterech różnych krajach—niestety nie w Polsce. Była członkinią Szwedzkiej i Brytyjskiej Akademii Nauk oraz laureatką licznych prestiżowych międzynarodowych nagród za wybitne osiągnięcia naukowe. Była również członkinią licznych rad redakcyjnych pism naukowych i międzynarodowych organizacji akademickich.

 Przez dłuższy czas związana była z Uniwersytetem Warszawskim:  na Wydziale Psychologii skończyła w 1970r. studia magisterskie i   pracowała do roku 1980 gdy wyjechała na stypendium do USA . 

Stopień doktora  nauk ekonomicznych uzyskała  pracując z prof. Beksiakiem  w SGPiS ( dziś SGH) .

 

Od 1983r. pracowała na szwedzkich uczelniach, w 1990r. została profesorem nauk o zarządzaniu na Uniwersytecie w Lund, a od 1996r. pracowała na Uniwersytecie w Göteborgu. Nie zerwała jednak więzi z Polską, wielokrotnie odwiedzała swoją alma mater, utrzymywała również bliskie kontakty naukowe z pracownikami Wydziałów Zarządzania i Psychologii. Najważniejsze w dorobku prof. Czarniawskiej, również dla niej, była jednak treść prowadzonych badań i publikowanych prac. Była niezmordowaną badaczką—odkąd ją znaliśmy cały czas prowadziła badania w terenie, uważając, że są one podstawą wiedzy w naukach społecznych. Były to przede wszystkim badania etnograficzne, w ramach których wciąż eksperymentowała z nowymi podejściami i metodami. Była pionierem etnografii koncentrujących się na konkretnym aktorze społecznym, dążąc do zrozumienia logiki, rytmów i codzienności pracy na określonych stanowiskach i w określonym kontekście społecznym. Ale również ona promowała badanie sieci działań, wykraczające poza jednostkę i traktujące relacje jako podstawowe element tworzący świat organizacji.

 

 A ostatnio rozwijała mobilną etnografię, podejście czułe na wzrastającą rozpiętość fizycznych i wirtualnych podróży scalających organizacyjne światy.

 

 Wśród licznych publikacji metodologicznych prof. Czarniawskiej, książka Social Science Research: From field to desk najlepiej pokazuje jej całościowe podejście do badań, w których metoda stanowi zawsze narzędzie do zrozumienia organizacji w ich własnym kontekście.

 

Pozostając wierna badaniom etnograficznym, [[podkreślała znaczenie fikcji i konieczność studiowania książek i filmów celem ujawnienia logiki dyktującej ludzkie pragnienia i działania świata wyobraźni.

 

Współredagowana z Pierre’em Guillet de Monthoux książka Good Novels, Better Management, wydana w 1994r., była pierwszą chyba naukową analizą zarządzania przedstawianego na łamach popularnej fikcji.  Tekst Management She Wrote, pokazywał z kolei istotne paralele pomiędzy schematami narracyjnymi powieści detektywistycznych i teorii organizacji.

 

Dla prof. Czarniawskiej, która wniosła istotny wkład w rozwój konstruktywistycznego paradygmatu w badaniach zarządzania, schematy działań odnalezione w fikcyjnych dziełach nie były bowiem tylko ciekawostką: stanowiły podstawę naszych własnych wyobrażeń, instrukcję obsługi problemów spotykanych później w organizacyjnym życiu.

 To ważne, bo badania prof. Czarniawskiej nie służyły wyłącznie zrozumieniu—ostatecznym celem była zawsze poprawa działania, praktyczne zastosowanie nauki celem znalezienie lepszych, lub bardziej odpowiadających zmieniającym się warunkom, metod zarządzania.

 Co nie zmienia faktu, że ciekawość i chęć zrozumienia stanowiły podstawę wyboru problemów badawczych, które prowadziły prof. Czarniawską w przeróżne zakątki świata organizacji: od sieci administracji publicznej zarządzającej miastami w Polsce, Szwecji i we Włoszech po agencje prasowe próbujące ujarzmić wciąż rosnący strumień docierających do nich informacji.

 

Na pytanie, dlaczego zajmuje się akurat takim tematem zawsze odpowiadała: bo nie rozumiem a chciałabym zrozumieć.

Wpływ prof. Czarniawskiej nie ograniczał się jednak do publikacji: była również niestrudzoną animatorką życia naukowego.


Organizowała seminaria i spotkania naukowe, zapraszając tak wielkie gwiazdy jak i prelegentów, których dorobek nie był szerzej znany w naukach o zarządzaniu.  Jej mieszkanie przy Vasagatan w Göteborgu było domem otwartym, gdzie zawsze można było przyjechać i spotkać się z ciepłym przyjęciem, ale też spotkać ciekawych ludzi i podyskutować o nauce, o książkach i o filmach. Z tych spotkań zawsze wracaliśmy pełni energii, nowych pomysłów, ale też nowych teorii.

 I z listą nowych książek do przeczytania (i filmów do obejrzenia). 


Długa lista doktorantów z całego świata (w tym dwoje polskich) pokazuje, jak bardzo prof. Czarniawska otwarta była na młodych naukowców, zawsze skłonna do pomocy i dzielenia się swoimi doświadczeniami i kontaktami.


Sama będąc wielką gwiazdą nauki, nigdy nie oglądała się na akademickie hierarchie: zawsze szukała osób, które mają coś ciekawego do wniesienia niezależnie od ich stopni bądź statusu. A sama była wspaniałą mówczynią i rozmówczynią, tak podczas akademickich wystąpień, jak i na nieformalnych spotkaniach.


Dlatego tak bardzo boli nas odejście prof. Czarniawskiej: to strata dla świata nauki, ale też wielka pustka licznego grona jej przyjaciół—a przyjacielem prof. Czarniawskiej zostawało się na całe życie, niezależnie od tego, kiedy na którym etapie jej i swojego życia się ją spotkało. Żegnaj, Basiu.






Reformatorski drenaż energii polskiej nauki

  Profesorska wizyta studyjna Agnieszki Kacprzak i Przemka Hensla w Ann Arbor (właśnie dostałam od nich zdjęcia) na zaproszenie prof. Gonzal...