Pierwszy raz
spotkałam na żywo profesora Zimbardo na konferencji w Rzymie w 1990 roku. Gdy
pytano mnie potem, jaki jest – odpowiadałam: dokładnie taki jak jego podręcznik
– bogato ilustrowany. Mnie, oprócz świetnego, medialnego wykładu profesora,
zachwyciły wyniki badań eksperymentalnych, w których prezentował: osoby
zorientowane na przyszłość lepiej niż inni radzą sobie w grze z komputerem, o
ile komputer działa wedle określonych strategii. Kiedy komputer zaczynał grać w
sposób losowy, osoby zorientowane na przyszłość wypadały znacznie gorzej niż
inni. Podejrzewałam, że nie chodzi o orientację czasową, tylko o sposób
traktowania celów. Rozmawialiśmy o tym w Rzymie; przysłał mi potem swój
kwestionariusz, bym mogła sprawdzić związek orientacji czasowych z przedziałowym
stylem działania. Siedem lat później spotkałam profesora Zimbardo już na
Stanford, gdy po moim wykładzie o przedziałowości podszedł do mnie, pytając,
czy spotkaliśmy się wcześniej. Było mi miło, że pamiętał moją twarz, choć nie
pamiętał naszej rozmowy merytorycznej. Trzy lata później, w 2000 roku,
pomyślałam, że chciałabym go zaprosić do Warszawy na Warsaw International
Summer Education [WISE], którym kierowałam. Okazało się, że sprowadzenie go do
Warszawy nie było wcale takie proste, ponieważ wiem, że pytał prof. Aronsona,
czy warto do Polski przyjechać. Aronson, który uczył ze mną na WISE 2 lata
wcześniej, dał mi bardzo dobre rekomendacje i w ten sposób prof. Zimbardo
przyjechał po raz pierwszy do Polski razem z panią profesor Christiną
Maslach (University of Berkeley, specjalizującą się w badaniu wypalenia
zawodowego, a prywatnie jego żoną). Kolejny raz oboje prowadzili wykłady na
Wydziale Zarządzania UW dziesięć lat później. W ramach WISE 2000 przeprowadzili
razem kończące się egzaminem 15-godzinne zajęcia. Całe Audytorium Maximum było
zapełnione. To był pierwszy raz prof. Zimbardo w Polsce, a potem przyjeżdżał
już co roku. „Pokochał” Polskę, ponieważ w czasach przed YouTube'em
zainteresowanie mediów psychologią było ogromne. Przy każdej jego wizycie
ustawiały się kolejki dziennikarzy, w tym także telewizyjnych, chętnych do
przeprowadzenia wywiadów. Mówił, że w Ameryce to słynny jest dr Phil McGraw (
udzielający porad) , a nie dr Phil Zimbardo. Prof. Zimbardo zawsze zależało na
trafieniu do szerokiego grona odbiorców; uwielbiał podpisywać swoje książki i
robić sobie zdjęcia z fanami. Parę z tych kolejnych wizyt organizowałam
osobiście – do końca forwardował mi wszystkie maile od polskich fanów. Ostatni
raz rozmawialiśmy w marcu 2024 roku z okazji jego 91. urodzin.
Za co
cenię prof. Zimbardo?
- Prof. Zimbardo jest (czas
teraźniejszy, bo jego nagrania przetrwają jego śmierć) fantastycznym
popularyzatorem psychologii (media personality). Potrafił pociągnąć za
sobą słuchaczy, a na koniec wykładu publiczność zawsze reagowała owacją na
stojąco. Nawet jeśli przekazywane treści były studentom wcześniej znane,
multimedialna organizacja wykładu sprawiała, że trafiały prosto do mózgów
i serc słuchaczy. To naprawdę godna podziwu umiejętność.
- Bardzo cenię, że prof. Zimbardo
był generalistą, a nie wąskim specjalistą. Jest mi to bardzo, bardzo
bliskie. Uważam, że obiekt naszych badań – człowiek – jest jeden, i nie
można go dzielić na wybrane aspekty, mówiąc, że interesują nas np. tylko
potrzeby emocjonalne, a poziom inteligencji już nie.
- Ta szerokość zainteresowań przejawiała się nie
tylko w pisaniu podręczników obejmujących całą psychologię, ale także w
jego responsywności na problemy społeczne. Stał się sławny dzięki
"eksperymentowi więziennemu” (nie było to badanie naukowe, ponieważ
nie było żadnych pomiarów, ale dzięki losowemu podziałowi ochotników na
strażników i więźniów ma dużą wartość egzemplifikacyjną). Film Cicha
furia zrobił ogromne wrażenie i był często wykorzystywany przeze mnie
na zajęciach. Zimbardo służył także jako ekspert w procesach żołnierzy
amerykańskich, oskarżonych o bestialskie zachowania wobec więźniów,
pokazując, jak silny jest wpływ sytuacji społecznej. Takim „więzieniem” jest także brak urlopu, brak
możliwości opuszczenia jednostki czy relacji poza nią. W takich warunkach
sytuacja, rola społeczna, jaką pełnimy, może zacząć dominować nad naszą
osobowością. Oczywiście nie wszyscy strażnicy okazali się bestiami, ale
ogólne przesunięcie zachowania jest tutaj dosyć oczywiste. Zimbardo nie
ustawał w wysiłkach, aby przebić się z tym sygnałem do świadomości
kulturowej. Inne obszary jego zainteresowań, jak Klinika Nieśmiałości, to
próba pomocy ludziom cierpiącym z powodu nieśmiałości. Bardzo cenię
książkę pod polskim tytułem Gdzie ci mężczyźni?, która stanowi
odpowiedź na wyzwania, jakie przyniósł gwałtowny skok edukacyjny kobiet i
związane z tym zagubienie wielu mężczyzn w nowych rolach i relacjach. Co
robi Zimbardo? Zbiera i analizuje dane oraz pisze książkę skłaniającą do
refleksji – bardzo ją polecam.
https://www.legacy.com/us/obituaries/legacyremembers/philip-zimbardo-obituary?id=56549140
