Philip Zimbardo (23 marca 1933 - 14 października 2024)


Pierwszy raz spotkałam na żywo profesora Zimbardo na konferencji w Rzymie w 1990 roku. Gdy pytano mnie potem, jaki jest – odpowiadałam: dokładnie taki jak jego podręcznik – bogato ilustrowany. Mnie, oprócz świetnego, medialnego wykładu profesora, zachwyciły wyniki badań eksperymentalnych, w których prezentował: osoby zorientowane na przyszłość lepiej niż inni radzą sobie w grze z komputerem, o ile komputer działa wedle określonych strategii. Kiedy komputer zaczynał grać w sposób losowy, osoby zorientowane na przyszłość wypadały znacznie gorzej niż inni. Podejrzewałam, że nie chodzi o orientację czasową, tylko o sposób traktowania celów. Rozmawialiśmy o tym w Rzymie; przysłał mi potem swój kwestionariusz, bym mogła sprawdzić związek orientacji czasowych z przedziałowym stylem działania. Siedem lat później spotkałam profesora Zimbardo już na Stanford, gdy po moim wykładzie o przedziałowości podszedł do mnie, pytając, czy spotkaliśmy się wcześniej. Było mi miło, że pamiętał moją twarz, choć nie pamiętał naszej rozmowy merytorycznej. Trzy lata później, w 2000 roku, pomyślałam, że chciałabym go zaprosić do Warszawy na Warsaw International Summer Education [WISE], którym kierowałam. Okazało się, że sprowadzenie go do Warszawy nie było wcale takie proste, ponieważ wiem, że pytał prof. Aronsona, czy warto do Polski przyjechać. Aronson, który uczył ze mną na WISE 2 lata wcześniej, dał mi bardzo dobre rekomendacje i w ten sposób prof. Zimbardo przyjechał po raz pierwszy do Polski razem z panią profesor Christiną Maslach (University of Berkeley, specjalizującą się w badaniu wypalenia zawodowego, a prywatnie jego żoną). Kolejny raz oboje prowadzili wykłady na Wydziale Zarządzania UW dziesięć lat później. W ramach WISE 2000 przeprowadzili razem kończące się egzaminem 15-godzinne zajęcia. Całe Audytorium Maximum było zapełnione. To był pierwszy raz prof. Zimbardo w Polsce, a potem przyjeżdżał już co roku. „Pokochał” Polskę, ponieważ w czasach przed YouTube'em zainteresowanie mediów psychologią było ogromne. Przy każdej jego wizycie ustawiały się kolejki dziennikarzy, w tym także telewizyjnych, chętnych do przeprowadzenia wywiadów. Mówił, że w Ameryce to słynny jest dr Phil McGraw ( udzielający porad) , a nie dr Phil Zimbardo. Prof. Zimbardo zawsze zależało na trafieniu do szerokiego grona odbiorców; uwielbiał podpisywać swoje książki i robić sobie zdjęcia z fanami. Parę z tych kolejnych wizyt organizowałam osobiście – do końca forwardował mi wszystkie maile od polskich fanów. Ostatni raz rozmawialiśmy w marcu 2024 roku z okazji jego 91. urodzin.

Za co cenię prof. Zimbardo?

  1. Prof. Zimbardo jest (czas teraźniejszy, bo jego nagrania przetrwają jego śmierć) fantastycznym popularyzatorem psychologii (media personality). Potrafił pociągnąć za sobą słuchaczy, a na koniec wykładu publiczność zawsze reagowała owacją na stojąco. Nawet jeśli przekazywane treści były studentom wcześniej znane, multimedialna organizacja wykładu sprawiała, że trafiały prosto do mózgów i serc słuchaczy. To naprawdę godna podziwu umiejętność.
  2. Bardzo cenię, że prof. Zimbardo był generalistą, a nie wąskim specjalistą. Jest mi to bardzo, bardzo bliskie. Uważam, że obiekt naszych badań – człowiek – jest jeden, i nie można go dzielić na wybrane aspekty, mówiąc, że interesują nas np. tylko potrzeby emocjonalne, a poziom inteligencji już nie.
  3. Ta szerokość zainteresowań przejawiała się nie tylko w pisaniu podręczników obejmujących całą psychologię, ale także w jego responsywności na problemy społeczne. Stał się sławny dzięki "eksperymentowi więziennemu” (nie było to badanie naukowe, ponieważ nie było żadnych pomiarów, ale dzięki losowemu podziałowi ochotników na strażników i więźniów ma dużą wartość egzemplifikacyjną). Film Cicha furia zrobił ogromne wrażenie i był często wykorzystywany przeze mnie na zajęciach. Zimbardo służył także jako ekspert w procesach żołnierzy amerykańskich, oskarżonych o bestialskie zachowania wobec więźniów, pokazując, jak silny jest wpływ sytuacji społecznej. Takim „więzieniem” jest także brak urlopu, brak możliwości opuszczenia jednostki czy relacji poza nią. W takich warunkach sytuacja, rola społeczna, jaką pełnimy, może zacząć dominować nad naszą osobowością. Oczywiście nie wszyscy strażnicy okazali się bestiami, ale ogólne przesunięcie zachowania jest tutaj dosyć oczywiste. Zimbardo nie ustawał w wysiłkach, aby przebić się z tym sygnałem do świadomości kulturowej. Inne obszary jego zainteresowań, jak Klinika Nieśmiałości, to próba pomocy ludziom cierpiącym z powodu nieśmiałości. Bardzo cenię książkę pod polskim tytułem Gdzie ci mężczyźni?, która stanowi odpowiedź na wyzwania, jakie przyniósł gwałtowny skok edukacyjny kobiet i związane z tym zagubienie wielu mężczyzn w nowych rolach i relacjach. Co robi Zimbardo? Zbiera i analizuje dane oraz pisze książkę skłaniającą do refleksji – bardzo ją polecam.

https://www.legacy.com/us/obituaries/legacyremembers/philip-zimbardo-obituary?id=56549140

Reformatorski drenaż energii polskiej nauki

  Profesorska wizyta studyjna Agnieszki Kacprzak i Przemka Hensla w Ann Arbor (właśnie dostałam od nich zdjęcia) na zaproszenie prof. Gonzal...