Spis treści

Ładuję spis treści...

2020-11-14

Związki profesora Eugene'a Burnsteina z Uniwersytetem Warszawskim

 

Związki prof. Eugene’a Burnsteina podsumowałam w liście gratulacyjnym wysłanym w 2018 roku z okazji Festschriftu, organizowanego w ISR. Polska wersja listu poniżej. Zdjęcie pochodzi z polskiego Festschriftu w 2015 roku.


Drogi Profesorze Bursztynku,
  mam nadzieję, że pamiętasz, jak moja babcia tak do Ciebie mówiła i  bardzo Ci się to podobało. W erze Twittera mój list powinien być ograniczony do 140 znaków, więc spróbuję się ograniczyć do jednego zdania:

Tak jak najwybitniejszy polski psycholog - promotor Twojej pracy doktorskiej - zmienił Twoje życie zawodowe,  Ty zmieniłeś życie zawodowe wielu Polaków. Dziękuję! (140 znaków!)

Pozwól, że skorzystam z większej liczby znaków , aby rozwinąć tę krótką wiadomość.

Dziękowaliśmy za stypendium Burnsteinów podczas warszawskiej uroczystości w 2015 roku i mam nadzieję, że ten film pozwoli odświeżyć Twoją pamięć (https://www.youtube.com/watch?v=PLmWz1gfZ9E).

Teraz kilka bardziej osobistych uwag dotyczących tego, czego nauczyłam się od Ciebie....

Lekcja 1. Martha Burnstein lepiej rozumiała moje potrzeby. Byłam w składzie  pierwszej pięcioosobowej polskiej grupy młodych naukowców zaproszonej do udziału w letnim programie ICPSR przez dyrektora ISR, prof. Roberta Zajonca, w 1990 roku - jeszcze przed formalnym powstaniem ISS. To były najbardziej intensywne zawodowo wakacje w moim życiu. Uczestniczyłam w wielu zajęciach ICPSR podglądając różne metody nauczania statystyki. To była moja pierwsza podróż do USA, ale nie wyjechałam z Ann Arbor nawet na chwilę. Spotkaliśmy się wtedy po raz pierwszy po 9 latach od pierwszego spotkania w czasie Summer School of  EAESP w Aix-en-Provence, gdy pod wpływem Twojego inauguracyjnego wykładu, bez wahania porzuciłam grupę Josa Jasparsa skoncentrowaną na badaniu atrybucji, aby móc pracować Twojej grupie, która stosowała nową metodologię badawczą ( new look in person perception).  Gdy spotkaliśmy się powtórnie inaczej niż niemieccy profesorowie, z którymi pracowałam wcześniej w Berlinie Zachodnim, zamiast kazać mi czytać Twoje publikacje, z autentycznym zainteresowaniem słuchałeś o moich polskich badaniach, gdy w laboratorium eksperymentalnie badaliśmy wybory punktowych i przedziałowych konsumentów w warunkach gospodarki niedoboru. To był początek naszej bliskiej współpracy badawczej na ten temat, 9 wspólnych publikacji ( nie licząc Working Papers) , czterech wspólnie realizowanych grantów – dwóch polskich i dwóch zagranicznych. Ale to dzięki sugestii Twojej żony dostałam „office” w ISR, gdzie w każdej wolnej chwili pisałam rozprawę habilitacyjną na temat strategii osiągania punktowych vs przedziałowych celów. Bez tego miejsca do pracy nie udałoby mi się jej skończyć na czas. Przez wiele lat dziękowałam Marcie  za jej empatię.  


Lekcja 2. We współpracy  międzynarodowej potrzebny jest lider. Nie sposób przecenić wpływu Twojego „polskiego” entuzjazmu na kadrę ISR. Kilka przykładów:

1.     W 1993 roku „przywiozłeś”  do ISS grupę 10 doktorantów ISR z profesorem Davidem Winterem. Konferencja, którą zorganizowałam w ISS ( wtedy byłam wicedyrektorem odpowiedzialnym za współpracę międzynarodową), była ciekawą konfrontacją 12 polskich i 12 amerykańskich referatów.

2.     W 2003 roku zorganizowaliśmy razem konferencję w Ann Arbor (finansowaną przez nasz wspólny grant) pod tytułem " Social Change in Poland. What Have We Learnt so Far?” ". Polscy profesorowie  (w kolejności alfabetycznej : Janusz Grzelak, Lucyna Kirwil, Alojzy Nowak, Andrzej Nowak, Marek Okólski, Janusz Reykowski, Wojciech Tygielski, Włodzimierz Wesołowski i ja) analizowali zmiany systemowe w Polsce, a profesorowie amerykańscy występowali w roli  dyskutantów- koreferentów.

3.     W 2010 roku, podczas wspólnej konferencji ISS-ISR gdy ISS oficjalnie zmienił nazwę na Instytut Studiów Społecznych imienia Roberta B. Zajonca  na liście prelegentów znaleźli się: T. Antonucci, J. Cacioppo, B. Gomes de Mesquita, J. Grzelak, R. Huesmann, J. S. Jackson, M. Jarymowicz, S. Kitayama, M. Kofta, H. Markus, A. Nowak, P. Winkielman i oczywiście Ty!

4.     Kiedy świętowaliśmy 25. rocznicę ISS z  nowym Dyrektorem IRS przyjechał do Warszawy, Ty byłeś z nami.

5.     Uczyłeś w Warszawie podczas wszystkich pięciu edycji WISE ( Warsaw International Summer Education) , uczyłeś w SWPS,  przyjeżdżałeś do Warszawy często cztery razy do roku – nic dziwnego, że widząc tyle stempli w Twoim paszporcie straż graniczna nie wierzyła, że nie mówisz po polsku.

6.     To Ty sprawiłeś, że profesor Gonzalez zainteresował się nauczaniem i pracą badawczą z nami. Był najlepszym wykładowcą WSAD ( Warszawskiej Szkoły Analizy Danych). Uczył  w lecie na 3 edycjach WISE, uczył na Wydziale Psychologii.

Lekcja 3. Bycie uprzejmym jest ważniejsze niż bycie szczerym.

Kiedy zostałam zaproszona przez prof. Geralda Clora, aby wygłosić wykład nt. przedziałowości na University of Illinois w Urbana-Champaign, pojechałeś ze mną, aby odwiedzić tam swoich przyjaciół. Pierwszego wieczora prof. Clore zaprosił nas na kolację, drugiego wieczora to Twoi przyjaciele nas zapraszali. Okazało się, że zaproszono nas dwa razy do tej samej restauracji - najlepszej w mieście. Chciałam powiedzieć "Fantastycznie – wczoraj jadłam wspaniałe steki, dziś chętnie spróbuję ryby". Zobaczyłam, że mrugasz, abym nie zdradziła się, że  już tu byliśmy. Więc udawaliśmy, że słuchamy historii tej restauracji po raz pierwszy w życiu. Mój wieczór był zepsuty, bo czułam, że jestem nieszczera. Przewidywałam, że nasi gospodarze  odkryją fakt, że zabrali nas do tej samej restauracji następnego dnia. Zadziwiło mnie, że każdy Amerykanin, któremu opowiedziałam tę historię, zdawał się zgadzać z Tobą – mówili: dobrze zrobiłaś, jeśli odkryją to będą myśleli, że jesteś uprzejmą osobą a nie że nieszczerą. Moje polskie skrypty kulturowe stawiają wyżej szczerość.

Lekcja 4. Niepożądana skromność.

Udzielałam długiego wywiadu amerykańskiej  dziennikarce Bridget Murray na temat ISS. Byłeś obecny podczas mojego wywiadu i w pewnym momencie przerwałeś mi pytając : "Grażyna, czy Ty mówisz po angielsku czy po polsku?" Nie zrozumiałam, co było złego gdy powiedziałam "Polski Generalny Sondaż Społeczny  prowadzony przez ISS , to projekt, którego nie musimy się wstydzić". Dla mnie było to najwyższe uznanie dla jakości badania. Nauczyłam się wtedy , że należy mówić "Jesteśmy niezwykle dumni z PGSS". W opublikowanym wywiadzie „ Polish lab explores massive social change” Brigdet napisała  „ we need not be ashamed of is a Polish idiom of pride”.

Lekcja 5... pozwól, że teraz się zatrzymam, bo nie chcę  nadmiernie wykorzystywać cierpliwości Richa. Dziękuję, Rich, za przeczytanie tego listu i proszę o wzniesienie w moim imieniu toastu: "Życzymy Ci przynajmniej STO LAT, profesorze Bursztynek".

2020-10-14

Związki prof. Roberta Zajonca ( University of Michigan, Stanford Uniwersity) z Uniwersytetem Warszawskim


 O doniosłości efektów pracy naukowej  profesora Roberta Zajonca  można przeczytać w naszym artykule opublikowanym w kwartalniku Uniwersytet Warszawski

Przeczytaj:  Przewrót kopernikański Roberta Zajonca



Tutaj przedstawię moje subiektywne spojrzenie zdobyte w czasie kilkunastoletniej współpracy, w czasie gdy pełniłam rolę najpierw wicedyrektora potem dyrektora Instytutu Studiów Społecznych. Efekty tej współpracy to dwa teksty: jeden opublikowany, drugi manuskrypt zatytułowany " Ignorance of Genocide: Two Surveys" ( autorzy  Brown, Wieczorkowska i Zajonc) nadal leży na mojej półce  i nigdy nie zostanie skończony ( choć polskie badania zostały wykonane). 
 


Poniżej treść listu, który napisałam przed laty  na wieść o śmierci profesora Zajonca.

3 grudnia 2008 odszedł od nas wielki uczony i niezwykły człowiek

 W 2002 w Review of General Psychology podano ranking 100 największych psychologów  XX wieku.  Pod uwagę brano zarówno  zmienne ilościowe ( liczbę cytowań w artykułach naukowych i podręcznikach, wyniki sondażu wśród 1725 członków American Psychological Society) jak i zmienne jakościowe (członkowstwo  w National Academy of Sciences, wyróżnienia przyznane przez American Psychological Association), używanie nazwiska badacza (ang.eponym) do opisu zjawiska. Pierwsze siedem miejsc zajęli kolejno: Skinner, Piaget, Freud, Bandura, Festinger i Rogers.  Nasz rodak Robert Zajonc – doktor honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego, członek zagraniczny Polskiej Akademii Nauk - został sklasyfikowany na 35 pozycji wyprzedzając m.in., Simona (37),  Chomsky’ego (38)  Asha (41), Milgrama (46), Wechslera (51), Aronsona (78) i Tversky’ego ( 93) .

O tym, jak wielkim był uczonym ten, który uczył  Amerykanów wymowy swojego nazwiska mówiąc, że rymuje się z „science” ( nauka)  mogłam przekonać się nie tylko czytając literaturę przedmiotu ale w czasie osobistych kontaktów.

 Żegnając profesora Zajonca tym tekstem, nie będę omawiać dorobku naukowego – chciałabym napisać parę słów o Jego niezwykłej osobowości.  Przez ostatnie 18 lat miałam  przyjemność obserwowania jak pracuje, żyje. Choć Profesor bywał  w Polsce wcześniej, to tak naprawdę miałam okazję Go poznać, gdy jako jedna z piątki Polaków pojechałam na dwa miesiące do Ann Arbor na zajęcia z metodologii. To właśnie dzięki profesorowi Zajoncowi od 1990 roku rokrocznie paru młodych polskich doktorantów/doktorów  ma możliwość  uczenia się w metodologicznej szkole letniej organizowanej przez ICPSR (Inter-university Consortium for Political and Social Research). Współpraca naukowa rozpoczęta dzięki zaproszeniu Profesora spowodowała, że w ciągu kilkunastu lat spędziłam w Michigan w sumie ponad 12  miesięcy.  W czasie  gdy Bob był dyrektorem Institute for Social Research (ISR), codziennie przychodził do mojego pokoju, aby poćwiczyć swój polski, choć, gdy rozmowa schodziła na tematy zawodowe, szybko przechodził na angielski. Dostawał wiele książek od polskich naukowców, ale prawdą jest, że mówił, ale nie czytał po polsku. Gdy poprosiłam Go, aby został trzecim ( bo „zagranicznym”) recenzentem rozprawy doktorskiej Rafała Stefańskiego, to recenzje pisał na podstawie opracowania w języku angielskim. Miło było, gdy po obronie zapytał mnie, czy ta obrona była „typiczna”, ponieważ jej poziom uznał za godny najlepszego amerykańskiego uniwersytetu.

W 1994 po 44 latach pobytu w Ann Arbor przeniósł się na Uniwersytet Stanforda. Jego odejście wzbudziło wielki żal w Ann Arbor, gdzie nadal jest uważany za twórcę nie tylko potęgi ale i magii ISR. W chwili, gdy piszę te słowa, trwają przygotowania do  symbolicznego pogrzebu w Michigan (B.Zajonc memorial service).  Dziewięć lat wcześniej zorganizowano tam specjalną konferencję (Festschrift) ku jego czci, ma której Jego byli studenci i współpracownicy[1] usiłowali dociec, co napędza tego wybitnego uczonego. Opowiadali o swoich badaniach zainspirowanych kontaktem z Bobem, ale także - a może przede wszystkim - o specyfice Jego osobowości.

Podkreślano, że Bob był minimalistą – w najlepszym tego słowa znaczeniu - Jego prace słyną  z elegancji metod badawczych i klarowności wyjaśnień skomplikowanych fenomenów. Na tej konferencji wybitna badaczka kulturowych uwarunkowań osobowości a prywatnie jego druga – dużo od niego młodsza  - żona prof. Hazel Markus  upatrywała źródeł elegancji prac Boba w Jego dobrym przygotowaniu matematycznym wyniesionym z przedwojennego polskiego liceum. Jego prace charakteryzowało zawsze poszukiwanie regularności i uniwersaliów, cenił jasność i prostotę.

Był „minimalistą” w każdym  calu – nie tracił   czasu na „bezpłodną”  komunikację. Jego mejle były co najwyżej paro zdaniowe . Kiedy nie miał  nic interesującego do powiedzenia, po prostu nie odpowiadał.  Był surowy w osądach innych. Parę razy słyszałam, jak mówił  o kimś  uznanym, że ma on/a „mały  umysł ” ( s/he has a small mind). Ta jego „własność”  została  wykorzystana przez  Marka Baldwina, który  w eksperymencie  pokazał, że ekspozycja zdjęcia Zajonca powoduje spadek ocen własnych  prac u doktorantów  psychologii.  Profesor był  surowy, a jednak  doktoranci uwielbiali Go. Wszyscy mówili, że drzwi Jego gabinetu były zawsze dla nich otwarte. Zawsze chętnie słuchał ich, gdy mówili o swoich pomysłach badawczych. Jego pierwszy doktorant – prof. Eugene Burnstein  do dziś ze wzruszeniem opowiada, jak Bob spędził  parę dni w piwnicznym laboratorium pomagając mu zbudować sprzęt do eksperymentu.

Pracę naukową Zajonca charakteryzowało podejmowanie nowych, niepopularnych tematów. Zaczynał badać interesujące Go zjawisko, publikował inspirujące wyniki, a kiedy inni podążali za nim, On zmieniał obszar zainteresowań. Jak wyliczyła  Suzan Fiske,  takie zmiany Jego zainteresowań badawczych miały miejsce mniej więcej co 5 lat.   Wszyscy uczestnicy konferencji twierdzili jednomyślnie, że Zajonc wyznaczał trendy w psychologii społecznej.

Na mnie wielkie wrażenie  zrobiła na mnie końcowa  wypowiedź Jubilata, który stwierdził,  że źródłem Jego naukowej energii jest ….. irytacja. Powiedział, że nie może  znieść  głupoty .

Dobrym przykładem są badania facylitacji społecznej, w których uzyskiwano sprzeczne wyniki. Raz obecność  audytorium podnosiła,  a raz obniżała  poziom wykonania. Profesor rozwiązał tę sprzeczność wykazując eksperymentalnie, że otrzymywane różnice można wyjaśnić stopniem trudności wykonywanej czynności. Irytowało Go wyjaśnienie odwołujące się do lęku przed oceną obserwatorów, więc w kolejnym eksperymencie „osobami badanymi” były karaluchy.

Inną cechą, która oprócz wybitnej inteligencji, budziła podziw była Jego niesamowita zdolność koncentracji na wykonywanym zadaniu. Miałam przyjemność pracować z wieloma wybitnymi psychologami, ale nikt nie „wymuszał” takiego tempa w doprowadzaniu zadań do końca. Poprawki do wspólnego artykułu o wpływie kolejności urodzeń opublikowanego w Journal of Personality and Social Psychology powstały w rekordowym czasie.   Profesor nie pozwalał na ociąganie -  rano przed wyjściem do pracy znajdowałam w poczcie mejla z pytaniami wymagającymi wykonania dodatkowych analiz, a już  po południu dzwonił  pytając,  czemu jeszcze J nie odpowiedziałam  na list.

Obserwowałam  Jego styl zarządzania  w czasach, gdy był dyrektorem ISR – wszystko, co możliwe, starał się robić od razu, nie zapisywał - tylko przerywał rozmowę i wydawał polecenie sekretarce. Miał dużą łatwość w „wyrzucaniu do kosza” spraw nieistotnych – nie odkładał na później.

Rozmawiałam z Nim wiele godzin, ale nigdy nie  mówił o swoich przeżyciach wojennych. Trochę na ten temat wiedziałam od innych, najwięcej dowiedziałam się z pośmiertnego  artykułu w New York Timesie ( na początku wojny stracił  w bombardowaniach cala rodzinę).

Kiedy 11 września 2001 z powodu odwołanych  lotów  mój pobyt w Jego domu w Palo Alto  znacznie się przedłużył i przez cały dzień siedzieliśmy przed telewizorem, w którym powtarzano non stop nagrania ataków na World Trade Center, to Bob był najbardziej „przerażony”. Ani ja, ani Hazel nie przeżyłyśmy wojny, dla Boba to była powtórka  września 1939.

Może to z powodu tych nieodreagowanych emocji wojennych Profesor nie przyjeżdżał często do Polski jednocześnie ciesząc się, że Jego najlepszy przyjaciel prof. Eugene Burnstein pracuje  w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej Warszawie i uczy na Uniwersytecie Warszawskim. Jako dyrektor ISR zawsze wspierał wyjazdy do Polski amerykańskich doktorantów.

Gdy pierwszy raz powiedziałam Hazel Markus, że najmłodsze dziecko Boba  mieszka w Warszawie i ……nazywa się Instytut Studiów Społecznych  Bob umniejszał swoją rolę w powstaniu ISS podkreślając udział profesora Grzelaka – ówczesnego wiceministra MEN. Ale dziennikarzowi APA po Festschrifcie w 1998 powiedział, że utworzenie w Warszawie interdyscyplinarnego i stowarzyszonego z ISR instytutu uważa za jedno ze swoich największych osiągnięć. Wierzył, że  prace naukowe  powinny przekraczać sztuczne granice dyscyplin i krajów. Mam nadzieję, że wkrótce Instytut Studiów Społecznych otrzyma imię tego najwybitniejszego polskiego psychologa.  

 




[1] Referaty na tej konferencji wygłosili: Mark Baldwin, John Bargh, Jerome Bruner, John Cacioppo, Susan Fiske, Nico Frijda, Janusz Grzelak, E. Tory Higgins, Hazel Markus, Sheila Murphy, Claude Steele, Yaacov Trope, Grażyna Wieczorkowska.

 


Reformatorski drenaż energii polskiej nauki

  Profesorska wizyta studyjna Agnieszki Kacprzak i Przemka Hensla w Ann Arbor (właśnie dostałam od nich zdjęcia) na zaproszenie prof. Gonzal...