7 maja 2025 o godzinie 11:30 towarzyszyliśmy w ostatniej drodze mojego promotora prof. Janusza Grzelaka, który całym swoim życiem – zarówno w pracach naukowych, jak i działalności społecznej – pokazywał, że DOBRE życie to życie podporządkowane walce nie o indywidualne zaszczyty i przyjemności, lecz o DOBRO WSPÓLNE. Tego samego dnia, kilka godzin później, dwoje pracowników UW stoczyło walkę ze złem na śmierć i życie. Cała moja wiedza psychologiczna każe mi obwiniać promowaną przez kulturę neoliberalną IZOLACJĘ SPOŁECZNĄ. Nikt nie zauważył, co działo się w umyśle studenta? Zauważył, ale uznał, że to nie jego sprawa?
Dopiero tragedia sprawiła, że dowiedzieliśmy się, kto z nas jest BOHATEREM. Władze UW natychmiast uruchomiły pomoc systemową – nie tylko w warstwie symbolicznej, takiej jak wieczorna wizyta Rektora w szpitalu czy planowane wręczenie odznaczenia na najbliższym posiedzeniu Senatu – ale również w postaci wsparcia finansowego i psychologicznego dla Bohaterskiego Strażnika i Jego rodziny. SYSTEMOWĄ opieką została objęta również rodzina zamordowanej– co istotne, pomoc finansowa roztoczona przez UW nad Jej rodziną będzie trwała aż do ukończenia przez najmłodsze dziecko 25. roku życia.
Co musimy zrobić, aby zminimalizować prawdopodobieństwo kolejnych ataków ucieleśnionego zła? Wszyscy musimy czuć się odpowiedzialni za wspólne bezpieczeństwo. Wiadomo, że prawdopodobieństwo prawidłowej reakcji rośnie, gdy jest ona wcześniej przećwiczona także w wyobraźni. Porozmawiamy na zajęciach o strategiach postępowania w sytuacjach alarmowych. Bądźmy czujni, bo liczba osób izolujących się od wspólnoty rośnie. Trzeba robić wszystko, by ten trend odwrócić.